Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogaduchy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogaduchy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 września 2012

dawno mnie tu nie było... ale wracam :)

oj straaasznie dawno tu nie zaglądałam, ale czuje się usprawiedliwiona, ale od początku:

najpierw przygotowania i wielka uroczystość Pierwszej Komunii Świętej mojego pierworodnego :) przygotowań i bieganiny było mnóstwo, zaproszenie robiłam sama (teraz pisze z pracy, ale jak znajde chwilkę to edytuję posta i powklejam parę zdjęć) wyszły całkiem całkiem... potem oczywiście problem z kreacją, ale utrafiłam co chciałam i dodatki też sama sobie machnęłam :)

a po Komunii młodego się zaczęło....w związku z kryzysem i ogromnymi kosztami utrzymania biura zmuszeni byliśmy zwolnić obie pracownice ( na szczęście obu udało się szybko znaleźć pracę) i tak oto od 21.05 aż do ..nadal... pracuję na pełnych obrotach czyli 7 dni w tygodniu z czego od poniedziałku do soboty po 12 godzin dziennie, w niedzielę 8 godzin. Wolnego miałam tyle ile było dni ustawowo wolnych czyli całe 2! Powoli zaczynma mieć dość! Mój dzień wygląda tak: pobudka 6 rano i jak wszyscy w domu śpia to ja myje okna, prasuje piorę etc. potem szybki prysznic, pobudka śniadanko i do szkoły, do pracy, dzieciaki ze szkoły odbiera ślubny, a jak on nie może to babcia, ja jestem w domu po 22.10 i do 23.00 mam czas na ... różnie to bywa czasami sprzątanie, czasami książkę, czasami jakiś hafcik, ale staram się koło 23.15 już spać bo o 6.00 znowu pobudka....Teraz już sie zaczął rok szkolny, ale w wakacje gdyby nie babcie i dziadkowie to mogło być krucho... na szczęscie mogliśmy na nich liczyć i dzieciaki były raz u jednych, raz u drugich, troche  w domu i co njaważniejsze na koloniach. Starszy to już weteran kolonijny, na pierwsząa pojechał w wieku 6 lat (przed zerówką), a teraz w wieku 9 zaliczył już 5 kolonię a drugą żeglarską. Młodszy pojechał też teraz przed zerówką i 6 lat kończył na swojej pierwszej kolonii :) ależ byłam z niego dumna, tak super sobie poradził, bez marudzenia, płakania i chyba taki doroślejszy wrócił do domu :)

Po tych trzech miesiącach na pełnych obrotach, wszystko mi działa jak w zegarku więc chyba i na blogowanie i robótkowanie czas się znajdzie :) a że sezon turystyczny powoli sie kończy to i może w biurze uda się porobótkować?!

pozdrawiam

sobota, 10 marca 2012

takie tam...

dzisiaj zdjęć robótek nie będzie, chciałam tylko sobie popisać...o tym, że właśnie siedzę w pracy (cały weekend) i mimo fajnych cen "lastów" klientów nie ma chętnych, w prawdzie pytań o oferty sporo ale kupujących już zdecydowanie mniej (także jakby ktoś chciał lecieć do Egiptu za 1000 zł to piszcie a cos znajdziemy :))... o tym że marzy mi sie mały urlop i chwila relaksu bez myślenia o czymkolwiek - a zwłaszcza o finansach, marzę też o dłuższej chwili relaksu w jakimś ciepłym miejscu z książką, drinkiem i szumem fal obok, o spacerach z moja rodzinką, a dzisiaj jeszcze o wygranej w totku!!! oj mam już zaplanowane co bym z taką kasą zrobiła a mój tata się smieje, że właśnie przez to nie wygram...ale ja nie chce tych 40 milionów, lepiej żeby wygrało z 10 osób , tyle ludzi by się cieszyło a kasy i tak każdy spooorrrrooo by dostał...ja w pierwszej kolejności spłaciłabym co trzeba a zaraz potem kupiła sobie auto i dom pod miastem, ale taki dom, żeby obok mogli sie z nami wprowadzić nasi sąsiedzi...bo chociaz od przeprowadzki (niedługo minie rok) nie lubie mieszkać tam gdzie teraz jesteśmy to takich sąsiadów jak teraz mamy życzyłabym każdemu!! W każdej sytuacji można na nich liczyć: razem pijemy poranną i wieczorna kawę, razem się śmiejemy ale i popłakać razem taż nam się zdarzyło..... i juz nawet się umówiliśmy, że jeśli się wyprowadzimy to razem :) a nasze dzieciaki wprost przepadaja za sobą chociaż my mamy dwóch synów a oni jedną córę, która jest najmłodsza w tym towarzystwie.

a teraz jeszcze myśli z innej beczki, przeglądam czasem Wasze blogi, robicie tyle cudnych rzeczy, wpisy na blogach u Was pojawiają się często...skąd Wy macie na to czas...ja pomysłów mam miliony (spisuję sobie je nawet żeby mi nie umknęły), ale czasu mi brak, juz nawet moje ulubione czytanie książek jest przy okazji: a to w tramwaju, a to w wannie, a innym razem w trakcie jazdy na rowerku stacjonarnym, żeby mieć czas na inne rzeczy... chyba musze się troche przeogranizować i znaleźć więcej czasu dla siebie :)

a teraz wracam do pracy...no może nie odrazu - jeszcze kawkę sobie zrobię :)
a wieczorkiem czeka mnie impreza urodzinowa mojej Kochanej, niezastąpionej mamy :D

02/2018

po kilku latach przerwy wyhaftowałam kwadracik do kołderki dla Łukaszka, w ramach akcji "Kołderki za jeden uśmiech" Przeczyt...